środa, 12 lipca 2017

Ja czytam


... więc jak chcesz, to też poczytaj :d

Postanowiłam stworzyć tę podstronę, bo ponoć niektóre osoby w nie zaglądają (np. ja ;p). Nie chciałam jednak, żeby to było suche wrzucanie linków, tak samo jak nie nastawiałam się na jakieś twórcze opisy... bo raz że nie umiem (nawet do swojego opowiadania, co chyba widać haha), a dwa że to chyba nie jest odpowiednie miejsce. Dlatego wstawię link, (chyba)tytuł i jakieś znaki szczególne, żeby człowiek wiedział, w co się pakuje ;p

Wstawiam tylko te opowiadania, których przeczytałam minimalnie 10 rozdziałów, a ostatni post pojawił się maksymalnie rok temu, chyba że to coś zakończonego.

(jak gdzieś pojawi się literówka albo błąd albo cokolwiek, to możecie pisać)



"Niezależność" autorstwa Condawiramurs (FF) (NZ)



Ilość rozdziałów: 28 (ostatni z 09.07), ja jestem na 28.

Polecam, bo historia i jej bohaterowie wżynają się w pamięć, co mnie zaskakuje na każdym kroku. Mimo ogromu bohaterów i ich perypetii, praktycznie każdego się pamięta. Można spokojnie znaleźć sobie kogoś do lubienia i nielubienia... albo nawet do podwójnego nielubienia haha.

*** 


"Zabawiciel pogrzebny" autorstwa Vanillia Smile (NZ)

Ilość rozdziałów: 25 (ostatni z 8.07), jestem na bieżąco

Polecam, bo: historia jest taka hm... surrealistyczna, nie zawsze łatwa do czytania, ale niesamowicie działa na wyobraźnię i to nie tylko w kwestii formowania obrazów, ale również skłaniania do przemyśleń na różne,ciężkie tematy jak narkotyki, podporządkowanie się normom społecznym, sens życia i śmierci. Naprawdę, nawet jeśli autorka nigdy nie skończy, to i tak to będzie jeden z moich ulubionych blogów.

***

"Biały Lotos" autorstwa Mari Kim (NZ)

Ilość rozdziałów: 7, podzielone na części (ostatni z 24.06), ja jestem na bieżąco

Polecam, bo historia jest z dziedziny lekkiej fantastyki, która nie męczy człowieka zawiłością, a jednak wciąga ze względu na ciekawy pomysł i dynamiczne prowadzenie fabuły. Bohaterowie nie są przerysowani, ale na tyle wyraźni, że można łatwo ich zapamiętać i im kibicować (lub życzyć spalenia w ogniu piekielnym, wiadomo ;p).

***


"Ostatnie tango" autorstwa mocca (NZ)

Ilość rozdziałów: 20 (ostatni z 04.06) jestem na 20

Polecam, bo opowiadanie niesamowicie wciąga ze względu na świetnie zarysowane osobowości. Na ten moment takich głównych bohaterów mamy aż trzech, ale każdy z nich wywołuje zupełnie inne uczucia. Sama historia ma klimat taki... ciemnozielony. Nie nadmiernie mroczny, ale jednak nieco napięty, jak w dżungli.

***

"Iskra Duszy" autorstwa Sparks Fly

Ilość rozdziałów: 15 (ostatni z 30.05.2017), jestem na bieżąco

Polecam, bo historia jest zagmatwana, ale z mnóstwem emocji pod hm... płytą chodnikową. Podczas czytania można nawet do końca nie zdawać sobie sprawy z tego, że nasza dusza też jest powoli zjadana przez ciekawą fabułę, specyficznych bohaterów i niepokojący klimat.

***




"Nie jesteś sama" autor: DariuszTychon (NZ)

Ilość rozdziałów: 29 (ostatni z 13.05), ja jestem na 29

Polecam, bo historia wydaje się taka "z życia wzięta". Może nie mojego życia i może nie osób w moim otoczeniu, ale na zasadzie "wiem, że takie coś ma miejsce, niestety". Jest to tez zupełnie inne spojrzenie na życie niż moje, mniej bijania w obłokach, a więcej takiej ludzkiej codzienności. 

***

"Na skraju" autor: Eskaryna (NZ) (FF)

Ilość rozdziałów: na razie III części, gdzie ostatnia ma 23 rozdziały, ja jestem na części II na rozdziale 14

Polecam, bo: jest to przyjemne fan ficion o tematyce potterowskiej z huncwotami na pierwszym planie. Mamy tutaj nie tylko tych obdarzanych sprzecznymi uczuciami bohaterów, ale również intrygę, ciekawe własne postacie i sporo tajemnic. Główna bohaterka nie jest przesadzona w żadną stronę, ma swoje wady i zalety i można się z nią utożsamiać. 


*** 


"Siła jest we mnie" autorstwa Red Criminal (NZ) - przeniesiony na "Zwyciężę".

Ilość rozdziałów: 13(1), ale często podzielony jest na 2-3 części (ostatni z 08.01) jestem na 13(1)

Polecam, bo historia jest przemyślana, również jeśli chodzi o szczegóły. Większość wydarzeń (jak to w kryminale) ma swoje uzasadnienie i cel. Autorka świetnie buduje napięcie w kluczowych scenach, a przy tym cała historia nie jest przeładowana dramaturgią.

***


"Królewna w liceum" autorstwa Only Dream (NZ)

Ilość rozdziałów: 15 (ostatni z 14.11), jestem na bieżąco hehe

Polecam, bo językowo historia jest bardzo lekka i przyjemna, bez nadmiernego skomplikowania. Fabularnie, z jednej strony jest normalna, bo o takich nastoletnio-dorosłych podchodach miłosnych i zderzeniu się z sielskim, młodzieńczym życiem, ale z drugiej przeładowana kolorami aż do granic karykatury, co mnie fascynuje :d



Czytam jeszcze kilka innych opowiadań, ale albo jeszcze nie nadrobiłam do 10 rozdziału (jak to zrobię, to dodam na listę :D) albo po prostu jeszcze tylu części nie ma, więc czekam, aż się pojawią.


Dlaczego te 10 części jest dla mnie tak ważne?


*ponieważ na tym etapie wiem, że pisanie nie jest zachcianką, która szybko się znudzi


*na tym etapie jestem również w stanie stwierdzić, czy historia jest warta polecenia


8 komentarzy

  1. Podoba mi się Twój pomysł z dziesięcioma rozdziałami. Chyba sama zastosuję, bo ost mam już dość rozpoczynaia dobrze zapowiadajacegj się i historii, która umiera, nim na dobrze się rozpocznie.
    No i niemiłosiernie mi miło czytać takie słowa o Niezależności, szczególnie od Ciebie: osoby, która nie lubi co poniektórych bohaterów tak właśnie "podwójnie" xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. plus jestem niemal pewna,że prędzej czy później zapoznam sie z Twoimi ff potterowskimi xD i z rozdziałem też, choc niestety nie dzisiaj :(

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o samo czytanie, to wybieram raczej te, które mają chociaż te 5 rozdziałów. Natomiast na moją "listę miłości" dodam po dziesiątym, bo właśnie nie chcę polecać innym czegoś, co jeszcze sama nie umiem ocenić i nie wiem, czy to nie zemrze w chwili słabości.

      Co do podwójnego nielubienia, to chyba widać, że ja ogólnie dużo bohaterów nie lubię haha. Naprawdę, czytam książki i co drugi to mnie denerwuje. Ale to może dlatego, że emocjonalnie podchodzę do tego, co czytam i każdą postać oceniam tak, jakbym obok niej stała i miała spływać na mnie jej aura.

      Z niecierpliwością będę czekać na twój komentarz, ale oczywiście nie spiesz się, bo co nagle to po diable... czy jakoś tak.

      W sprawie FF, to są one bardzo różne, ale polecam wszystkie, bo wiadomo... polecam wszystkie. Mam przygodówkę, parodię i... nie wiem jak to do końca nazwać, ale to taka seria tekstów, gdzie tekst ma przekazać jakąś myśl. Nawet jeśli nie jest ona do końca poskładana. Myślałam też, żeby pisać coś bardziej na luzie... ale ja chyba nie umiem pisać na luzie, przerasta mnie to haha
      Pozdrawiam cieplutko ; )) (a cieplutko w tę paskudną pogodę to chyba się przyda)

      Usuń
    3. Jak tak,to dobrze,bo chce wzbudzać emocje :D ja raczej nie mam tak,jak czytam,ze wielu osob nie lubię,ale nie ma tez tak,abym wszystkich kochała,oj nie -jesli oczywiscie tekst jest dobry. Bo dobry bohater nie moze byc czarnobialy :p
      Parodie chyba zostawię,a resztę przeczytam. A jest stare pokolenie? Np.z Syriuszem?;D
      Przyda sie ^^rowniez gorąco pozdrawiam ;)

      Usuń
    4. Kiedy bohater jest jednowymiarowy, to bym bardziej go nie lubię haha. Nawet jeśli to postać bezsprzecznie pozytywna. Nie mam chyba żadnych wytycznych dotyczących moich sympatii, po prostu musi zaiskrzyć :D Ale wiem, że każdy książki/opowiadania/inne czyta inaczej i najważniejsze to po prostu to lubić.

      Jeśli chodzi o FF, to moja najdłuższa seria jest właśnie o Syriuszu i tym starym pokoleniu. Jednak akcja ma miejsce po skończeniu Hogwartu, więc to raczej nie takie śmieszki i szkolne żarciki. A parodia to oczywiście za dużo powiedziane, bo mnie większość komedii nie śmieszy, więc co ja tam o tym wiem :D Ale tekst jest na luzie, trochę głupkowaty pewnie, więc rozumiem, że może komuś nie przypaść go gustu :D

      Usuń
  2. Ojej, dziękuję za polecenie :)
    Do "Prawdziwej Legendy" z pewnością wrócę, jest to coś czego nie porzucę, zresztą niczego nie porzucę, ale póki co chcę spiąć pośladki i zakończyć "Zostaw uchylone" oraz "Na kartkach pamiętnika". "Prawdziwa Legenda" pójdzie na kolejny rzut, że tak to nazwę i bardzo możliwe, że wyprzedzi nawet "Się nie zdarza".
    Podoba mi się też pomysł z dziesięcioma rozdziałami, ale obawiam się, że ludzie potrafią odejść nawet po 20... chyba się załamię jak ktoś mi przed samym zakończeniem zniknie, bo ja będę jak na szpilkach czekała np na ostatnie 5 rozdziałów, a tu nagle "bloga nie ma".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak poza tym jeśli lubisz zaglądać do takich zakładek i wiedzieć co kto czyta, co poleca, co o tym myśli, to zapraszam na moje reklamowe recenzje, gdzie recenzuję tylko to co sama czytuję, a więc tylko to co mnie się podoba, na dodatek są to opowiadania zakończone...

      „Polecam co przeczytałam.”

      Usuń
    2. Najlepiej jest skupić się na jednej historii, więc będę cierpliwie czekać, aż wrócisz do Prawdziwej Legendy, a w międzyczasie zerknę na to drugie opowiadanie ; )

      Co do tych dziesięciu rozdziałów to oczywiście masz rację, nigdy nie wiadomo, czy ktoś nie porzuci swojej historii. Ale bardziej wierzę tym blogom z dziesięcioma rozdziałami, poza tym, jak w sumie napisałam, na tym etapie jestem w stanie szczerze coś polecić, żeby to miało sens.

      A na recenzję też chętnie spojrzę, może coś mnie skusi. Bo z zakończonymi opowiadaniami mam znowu inny problem - autor często znika sobie, a ja lubię widzieć go żyjącego na blogu. Ale to i tak zobaczę.

      Pozdrawiam!

      Usuń

© Halucynowaa | WS | X X X