Kilka słów o opowiadaniu



Zanim przejdę do konkretów, chcę rozwiać kilka wątpliwości. Ponieważ to taki bzdurny wstęp, nie trzeba go czytać w ogóle, a już na pewno nie trzeba czytać w całości. Jeśli ktoś nie jest zainteresowany, może spokojnie przejść do Prologu ; )

"Szept ostrza"

Wyprawy członków Gwardii Królewskiej, choć ryzykowne i wyczerpujące, zazwyczaj różnią się od siebie tylko w niewielkim stopniu. Zmianie ulega twarz człowieka, którego należy zabić, imię księżniczki wymagającej pomocy, waga dostarczanej przesyłki. Dlatego kiedy grupa młodych rycerzy zostaje wysłana na wschodnie ziemie, nie przypuszcza, że już wkrótce przyjdzie jej zmierzyć się z zagrożeniem znacznie wykraczającym poza to, do czego przygotowało szkolenie w Lagarze. 

"Prawdziwa walka dopiero się zacznie, ale nie tylko dla ciebie. Przekleństwo dotyczy nas wszystkich, również tej piątki pokręconych dzieciaków, których nie powinieneś poznać" 

Cóż to za dziwy?

Oczywiście jest to proza, w Internecie mówi się „opowiadanie”, więc na potrzeby własne również zastosuję się do tego uproszczenia. Gatunek ciężko mi określić, bo nigdy nie byłam w tym dobra. Najprościej będzie to nazwać czymś między tworem historycznym a przygodowym, umiejscowionym w równoległym świecie bardzo zbliżonym do naszego, z nutką nadprzyrodzonych treści. Prolog napisany jest w pierwszej osobie, ale większość (całość?) historii dostanie swojego narratora w trzeciej osobie, działającego z perspektywy jednego z bohaterów, najczęściej jednej, konkretnej bohaterki. To chyba istotne.

Z góry ostrzegam, że nie zdecydowałam się jeszcze czy jestem bardziej dojrzała czy infantylna, co może w dużym stopniu wpływać na moje opowiadanie.

Wszystkie osoby, które podzielą się ze mną swoimi myślami, zapiszę w „Kajecie Wdzięczności”, który ześle na was moc duchową. Naprawdę ;)



1 komentarz:

  1. To dobrze, że nie zamierzasz porzucić opowiadania. Nie lubię się w coś angażować, czymś zaciekawić, przeczytać do któregoś tam i nagle KONIEC, DALSZEJ CZĘŚCI BRAK, czy inne takie. Naprawdę mnie to wkurza. Rozumiem zawieszenie, bo niektórych rzeczy nie przewidzimy i taki post "wrócę za miesiąc lub dwa, bo mam sprawy rodzinne do ogarnięcia" jest jak najbardziej spoko, ale już odchodzenie bez słowa... tu już mi brak słów na takie zachowanie.

    OdpowiedzUsuń